Moje święta w pawilonach

W drugi dzień świąt siedzieliśmy pijąc piwo w warszawskich pawilonach, nie byłem tam przez ostatni rok. To prawdziwa mekka studentów oraz każdej zawodowej moczymordy. Mógłbym jak chirurg rozcinać tkanki i opisywać każdy składnik magnetyzmu pawilonów ale pomińmy to. Uznajmy, że dobra lokalizacja w centrum i mnogość knajp tego zagłębia przyciąga nie tylko żaków ale każdego kto nie ma gdzie się podziać wieczorem. Tak, spędziłem święta w pawilonach.

 Wasilij Shulzhenko - Noc w mieście (Василий Шульженко - Ночь в городе). Obraz idealnie oddaje klimat i święta w pawilonach.
Wasilij Shulzhenko – Noc w mieście (Василий Шульженко – Ночь в городе)
W bramie

W bramie prowadzącej do pawilonów zawsze jest tłocznie. Ktoś się żegna, ktoś wita a kloszardzi razem ze studentami kurzą papierosy. Któregoś dnia w tej bramie jeden z takich kloszardów podsłuchał moją rozmowę z koleżanką o filmach, wyciągnął notes i zapytał czy zechcę rzucić okiem na scenariusz który napisał. Ale to zupełnie inna historia, wróćmy do drugiego dnia świąt.

Opiekunka ogniska domowego

Z głośników dobywał się jakiś łagodny poprock wypełniając blaszaną budę pomalowaną kolorowo i „na młodzieżowo” radosnymi dźwiękami zaś rozgadani bywalcy przekrzykiwali się z barmanką. Barmanka, wychodziła co chwila zapalić i napić się z kimś wódki. Ponadczasowa scenka typowa dla pawilonów. Nie znałem tej barmanki, ale miałem nieodparte wrażenie że doskonale ją rozumiem. Sam siedziałem w rogu z Marcinem i sączyłem spokojnie piwo. Była dopiero 21.00.

Spotkanie po latach czyli święta w pawilonach

Te knajpy, studenci dyskutujący na temat muzyki i poruszających wykładów, zawsze miłe twarze za barem nalewające rozwodnione piwo – gdy miałem 19 lat było to czymś co wciągnęło mnie bez reszty. Teraz, w drugi dzień świąt, opierałem się o ścianę i patrzyłem na ten dobrze znany obraz raz jeszcze. Całym sobą cieszyłem się, że zobaczyłem tych wszystkich ludzi w tym samym miejscu. Tak jakby odwiedził mnie bardzo stary przyjaciel.

W drugi dzień świąt pijąc piwo i opierając się o ścianę zastanawiałem się dlaczego zrezygnowałem z częstszego wpadania do tego miejsca. Być może wyrosłem z pseudofilozoficznych rozmów przy piwie? Może skończyły się ważne dla mnie tematy? Zacząłem pić wino zamiast rozwodnionego piwa?

Nie wiem, ale nawet święta w pawilonach pozwalają poczuć trochę magii. To zresztą nie pierwszy raz gdy święta spędzam nietypowo.